Wybierz język
  • język polski
  • język angielski
  • język hiszpański
  • język francuski
  • język niemiecki

Nawigacja

Nawigacja

Aktualnie online

· Gości online: 4

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 220
· Najnowszy użytkownik: ama

free counters

stat4u

Aktualności

Rudzcy filateliści w Warszawie

Dodane przez Wojtek Nowinski, Dnia: 27.10.2014, 22:10 Okręg Śląsko-Dąbrowski Inne
Rudzcy filateliści w Warszawie
Zawsze powodem naszych wycieczek są wystawy filatelistyczne. Tym razem było podobnie, zwabiła nas XXI Ogólnopolska Wystawa Filatelistyczna „Warszawa 2014” zorganizowana w Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II z okazji 95-lecia Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
17. października wczesnym rankiem 26-osobowa grupa rudzian (no nie tylko), w tym pięcioro dzieci wyruszyła na krajoznawczo – filatelistyczną wyprawę do stolicy. Na każdy dzień zaplanowaliśmy wiele atrakcji, które pochłaniały nam czas od wczesnych godzin rannych do wieczora.
Pierwszy dzień rozpoczęliśmy mocnym akcentem – odwiedziliśmy Sejm.
Należało się zarejestrować, w szatni pozostawić garderobę i zbędne torby, po oględzinach naszych torebek zostaliśmy wpuszczeni na teren Sejmu. Czekała już na nas przewodniczka, która wprowadziła nas na Salę Posiedzeń, a dokładnie na galerię dla dziennikarzy i gości. Opowiedziała krotko historię Sejmu. Z góry mogliśmy zobaczyć ogromny stół marszałka, fotel prezydenta, ławy poselskie, mogliśmy też zrobić sobie zdjęcia. Później udaliśmy się do Hallu Głównego obejrzeliśmy ogromną tablicę upamiętniającą posłów II RP – ofiar wojny i okupacji 1939 – 1945, nieopodal widniała tablica pamiątkowa ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. W tej część Sejmu dominują schody prowadzące na galerie I piętra. Okrągłe świetliki w stropach i duże okna wprowadzają wiele światła. Ściany są jasne, wykończone polerowanym stiukiem, kolumny zwężają się ku dołowi. Na tym tle wybijają się wysmakowane detale, jak ażurowa lekka balustrada dekorowana medalionami z przedstawieniami dziecięcych głów, a zwieńczona złotymi uchwytami w kształcie węży (symbol mądrości).
Oglądaliśmy również Salę Kolumnową, nazwę zawdzięcza dwóm rzędom zwężających się ku dołowi kolumn. Widocznym akcentem dekoracyjnym są szklane kandelabry, doświetlające głębokie wnętrze sali. Wycieczkę po Sejmie zakończyliśmy w sklepiku, w którym można było nabyć widokówki, długopisy, ołówki, smycze z nadrukiem sejmowym.
Przed nami kolejna atrakcja – Stadion Narodowy, zbudowany w 2012 roku, otwarty tuż przed rozgrywkami Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku, stał się jednym z symboli Warszawy. Łączy funkcje stadionu i areny wydarzeń kulturalnych, umożliwiając organizację imprez kulturalnych, sportowych, koncertów.
Zaliczyliśmy trasę ekskluzywną. Widzieliśmy wiele miejsc: płytę stadionu, na której czyniono przygotowania do uroczystości urodzinowych „Jajka Niespodzianki”, wejście dla Vip-ów wysłane czerwonym dywanem, szatnie sportowców, w których wisiały komplety koszulek do gry, dalej salę odnowy z łóżkami do masażu i wannami z jakuzi, czerwony salonik dla Vip-ów ze szczególnym żyrandolem projektu Ewy Minge, a wykonanego z ogromnej ilości kamieni Swarowskiego w kolorze białym, czerwonym i różowym (bagatela, jego koszt to 300tys.zł) loże dla szczególnych gości, loże dziennikarskie. Przemierzyliśmy kilka pięter, posiedzieliśmy w wielu miejscach na trybunach dla kibiców, wykonaliśmy wiele zdjęć.
I kolejny punkt programu – wystawa filatelistyczna w Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II.
Potężne korki w piątkowe popołudnie sprawiły, że utknęliśmy na trasie na całą godzinę, korki wydawały się nie mieć końca, straciliśmy nadzieję, że dotrzemy na miejsce przed zamknięciem. Wpadliśmy na pół godziny, więc cóż mogliśmy zobaczyć – tylko wybrane miejsca, w których były nasze eksponaty i te najciekawsze. Dzieciaki były zainteresowane eksponatami młodzieżowymi, bo kolorowe. Stoisko pocztowe było już nieczynne. W stoisku organizatora wystawy czekały, szczególnie na dzieci, atrakcje typu – długopisy, ołówki, plany lekcji, kartki beznominałowe z logo wystawy.
Tak minął nam dzień pierwszy. Zmęczeni i już głodni udaliśmy się do hotelu Agrykola przy boisku, na którym często odbywają się mecze Vip-ów. Z okien widzieliśmy każdego ranka Zamek Ujazdowski, wzniesiony na skarpie przez Zygmunta III Wazę. Poniżej skarpy znajduję się park Agrykola.
Po kolacji kilku naszych uczestników udało się na Stadion Legii na mecz Legii z Lechią Gdańsk. Wrócili pełni wrażeń i bez widocznych obrażeń.
Sobota zapowiadała nam się bardzo „pracowicie”. Od rana z przewodniczką wyruszyliśmy na spacer po, umownie rzecz ujmując, Łazienkach, a dokładnie wyruszyliśmy, aby obejrzeć Zespół Pałacowo – Ogrodowy Łazienki Królewskie. W informatorach wyczytać można i z ust przewodników usłyszeć, że jest jednym z najpiękniejszych zespołów pałacowo – ogrodowych w Europie. Ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski – miłośnik i mecenas sztuki założył tu największy i najpiękniejszy ogród w Warszawie. Nazwa Łazienki pochodzi od łaźni przebudowanej na pałac. Obejrzeliśmy pałac na Wyspie lub na Wodzie - letnią rezydencję króla, Starą i Nową Pomarańczarnię, Teatr Stanisławowski. Oczywiście spod drzew licznie wyskakiwały oswojone wiewiórki, które z ufnością z rąk zabierały żołędzie.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych widoków w stolicy jest pomnik Fryderyka Chopina, pod którym zrobiliśmy sobie zdjęcie grupowe.
W swej wędrówce mieliśmy okazję zobaczyć, choć z daleka, Belweder, w którym zamieszkuje obecny prezydent kraju. Pokłoniliśmy się też wielkiemu marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu.
Na trasie naszej wędrówki do Wilanowa miała być nowa siedziba naszego Związku. Przeżyliśmy wielkie rozczarowanie, bo będąc niedaleko musieliśmy zrezygnować z wizyty, bowiem w Centrum Olimpijskim tego dnia odbywało się wprowadzenie do obiegu znaczków ze sportowcami i spotkanie z Antigą. Wieźliśmy prezent do nowej siedziby i też dla Filatelisty z okazji 60-lecie pracy. Można było nam dać znać, aby przyjechać wcześniej, a skrócilibyśmy spacer po Łazienkach. No cóż, to już było …
No i wspomniany Wilanów. To pałac zbudowany dla króla Jana III Sobieskiego w XVII w stylu barokowym. Jest jednym z najpiękniejszych zabytków europejskiego baroku i świadectwem świetności Rzeczypospolitej. Pałac otoczony pięknymi, dwupoziomowymi (barokowy, włoski, angielski) ogrodami. Zwiedzaliśmy ten muzealny kompleks z przewodniczką, która bardzo ciekawie snuła swoją opowieść o tym zabytku, posiłkując się niejednokrotnie anegdotami. Nasze dzieci dzielnie znosiły trudy wędrówki.
Kolejny raz udaliśmy się do Centrum Olimpijskiego, tym razem, aby zwiedzić Muzeum Olimpijskie, jakże ciekawe. Czego tam nie było? Trudno wymieniać, myślę, że dołączone zdjęcia wyjaśnią wszystko.
Tego dnia jeszcze trzeba było zaliczyć Centrum Nauki Kopernik i Planetarium a w nim seans w 3D. Jedno z niezwykłych miejsc w Warszawie i najnowocześniejszych instytucji naukowo-kulturalnych w Europie. Wejście ... i szok – mnóstwo ludzi. Mrowie ludzi, opaski na ręce i karty magnetyczne, będące przepustką. Atrakcji moc. Mieliśmy do dyspozycji ponad 3 godziny.Tutaj wszystko można przeżyć, odczuć – trzęsienie ziemi, tornado, symulację operacji chirurgicznej. Samodzielnie konstruujemy i sterujemy robotami. Dzięki takim eksperymentom łatwiej zrozumieć współczesną naukę i technikę oraz ich wpływ na nasze życie.
Dzień kończymy w Planetarium - Niebo Kopernika -. Obejrzeliśmy ciekawy seans w 3D, wiele ciekawych wrażeń, znaleźliśmy się we wnętrzu planety, tuż nad głowami krążyły gwiazdy, aż chciałoby się wyciągnąć po nie ręce – dzieci tak czyniły.
Wróciliśmy do „domu” przed 20.00. Szybko trzeba było zjeść smaczną obiadokolację, bo po niej spotkanie, będące przedłużeniem obchodów Dnia Znaczka. Gościliśmy kol. Ewę z Warszawy, która jeździ z nami na wszystkie wycieczki. Była kawa, herbata, ciasteczka i drobne prezenty dla wszystkich. Szczególne podziękowania skierowaliśmy w stronę wspaniałej pilotki naszej wycieczki i kierowcy naszego autobusu. Tego wieczoru filatelistycznych, i nie tylko, rozmów nie było końca.
No i ostatni dzień w Warszawie. Po śniadaniu, spakowani już wyruszyliśmy na Stare Miasto. Koniecznie należało z parkingu spod Zamku wjechać ruchomymi schodami.
Kolumna Zygmunta, dalej pomnik Jana Kilińskiego, wejście na Rynek Starego Miasta, rzut oka na Bazylikę Archikatedralną, krótka przerwa na indywidualny program, aby przed 11.00 spotkać się przed wejściem na Zamek Królewski, siedzibą królów, miejscem uchwalenia Konstytucji 3 Maja. W czasie II wojny całkowicie zniszczony, odbudowany, dzięki ofiarności całego naszego narodu.
Dziś to miejsce uroczystości państwowych. Zwiedziliśmy poziom I. Obejrzeliśmy Salę Rycerską, Tronową, Senatorską, pokoje sypialne pary królewskiej, gabinety, pokój Canaletta, w którym znajduje się kolekcja 22 obrazów z widokiem Warszawy namalowanych na zamówienie króla Stanisława Augusta.
Potem rozpoczęliśmy spacer po Starym Mieście. Zatrzymaliśmy się na placyku tuż za katedrą, zwanym Kanonią z potężnym spiżowym dzwonem, który nigdy nie zawisł w żadnym kościele. Podobno trzykrotne obejście go z ręką trzymaną na sercu przynosi szczęście. Tutaj znajduje się też najwęższy dom na Starym Mieście (jedno okno) i najstarsza kamienna tabliczka z nazwą ulicy miasta. Była Wyspa Gnojna (do XVIII w. wysypisko śmieci), obecnie taras widokowy, dalej Stary Rynek z pomnikiem Syrenki, Barbakan, pomnik Małego Powstańca. I tak w największym skrócie opowiedzieliśmy o Starym Mieście. Pobyt w stolicy zakończyliśmy na 30. piętrze Pałacu Kultury i Nauki, obejrzeliśmy piękne widoki z czterech stron, widoczność była wspaniała, bo niedziela od samego rana była słoneczna. Zafascynował nas potężny 192 metrowy budynek, słynny Szklany Żagiel, w którym ceny apartamentów sięgają nawet 65 tys. zł za m.kw. Jednak spośród 250 mieszkań sprzedało się tylko czy może aż 60. To tak dla ciekawości.
I to już koniec wycieczki. Po drodze pyszny niedzielny obiad ze smakowitym sernikiem z rosą i kawą oraz jabłuszko. Utrudzeni, pełni fascynujących wrażeń szczęśliwie wróciliśmy do domu.
Ciekawą opowieść fotograficzną z naszej wycieczki, którą prezentujemy opracował kol. Krzysiek Pawliszak.

Ja tam byłam, to co opisałam, na swoje oczy widziałam
Jadwiga Ostraszewska
Dokumentacja fotograficzna - Krzysztof Pawliszak
facebookDrukuj

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.