Wybierz język
  • język polski
  • język angielski
  • język hiszpański
  • język francuski
  • język niemiecki

Nawigacja

Nawigacja

Aktualnie online

· Gości online: 6

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 750
· Najnowszy użytkownik: Raidralabargo

free counters

stat4u

Aktualności

Pierwsze znaczki pocztowe świata

Dodane przez Redakcja, Dnia: 11.06.2020, 14:04 ZG PZF Inne
Pierwsze znaczki pocztowe świata
Filateliści z natury swojego hobby żywią kult historii. Ich niegasnące zainteresowanie wszelakimi przejawami przeszłości wyrażane jest pocztowymi walorami. Są to obiekty nader skromne wymiarami i dla postronnego obserwatora przedstawiają różny stopień wizualnej atrakcyjności. Natomiast dla zbieraczy stanowią trwałe źródło fascynacji, poszukiwań, badania, opracowania i gromadzenia. Najbardziej zaangażowani zbieracze przygotowują swoje zbiory do prezentacji na wystawach, w których udział dostarcza im godnych pozazdroszczenia honorowych laurów, a widzom sporo satysfakcji estetycznej i poznawczej.

Oto kilka przykładów najbardziej rozbudowanych dziedzin zainteresowań kolekcjonerskich. W największym stopniu ich uwaga skupia się na przeszłości własnego kraju i narodu, a więc rozwoju gospodarczym, technicznym, naukowym, na kulturze, oświacie, przeszłości militarnej, a w przypadku Polski - na walce o niepodległość i martyrologii narodowej. Jeśli zechcemy przedstawić problematykę zainteresowań kolekcjonerskich w szerszej skali, to zadanie okaże się niemal niewykonalne, bowiem skala tych zainteresowań jest praktycznie nieograniczona, a co szczególnie istotne, poczta te rozbudowane zainteresowania, ku zadowoleniu kolekcjonerów, w pełni zaspokaja.

Zainteresowanie historią skłania kolekcjonerów do szacunku do jubileuszy, własnych i obcych, bowiem stanowią syntezę etapowych osiągnięć historycznych.

Tym razem poświęcamy uwagę 180-tej rocznicy ukazania się pierwszych znaczków pocztowych na świecie, których pomysłodawca stał się mimowolnym twórcą ruchu filatelistycznego. Można żywić przeświadczenie, że do głowy mu nie wpadła myśl, iż jego inicjatywa stanie się podstawą światowego ruchu kolekcjonerów znaków opłaty pocztowej, do którego należy również Polski Związek Filatelistów, a więc tym samym jest to także nasz jubileusz.

Powtórzmy: zapewne reformator organizacji obrotu pocztowego nie myślał, że stanie się mimowolnym twórcą związków zbieraczy, ale gdy opuszczał ziemski padół, ta wiedza musiała mu być dostępna. Żył w latach 1795-1879. Mamy na to niewątpliwe dowody. W końcowym okresie życia Rowlanda Hilla kluby filatelistyczne istniały już w kilkunastu krajach Europy, były wydawane czasopisma filatelistyczne i kształtowały się reguły współczesnego kolekcjonerstwa. Co więcej, w tym okresie w ruchu filatelistycznym uczestniczyli również Polacy. W latach 60-tych ubiegłego wieku na łamach "Filatelisty" ukazała się informacja Fabiana Bury (wybitny polski filatelista, pierwszy złoty medalista na Światowej Wystawie Filatelistycznej w Warszawie za zbiór tematyczny "Igrzyska Olimpijskie"), że miał okazję zapoznać się z tekstem niejakiego Ryszarda Wagnera, opublikowanym w niemieckim czasopiśmie filatelistycznym. Autor informował, że już w latach 70-tych XIX w. w czasie swoich podróży po ziemiach polskich spotkał filatelistów. Dotarłem do źródłowego tekstu. Wybieram z niego interesujące nas fragmenty. W roku 1880 jeden z niemieckich klubów filatelistycznych z okazji 30-lecia swojego istnienia (tak, zwracam uwagę: 40 lat po edycji pierwszych znaczków istniał klub zbieraczy obchodzący godny uwagi jubileusz!) ogłosił konkurs na publikację o tematyce filatelistycznej. Z nadesłanych do redakcji została opublikowana wypowiedź Wagnera (nie miał nic wspólnego z autorem "Pierścienia Nibelungów"). Z jego biograficznych zwierzeń sądzę, że pochodził z Zagłębia Śląsko-Dąbrowskiego, z okolicy Mysłowic, bowiem pisał, że urodził się w pobliżu miejsca, w którym "spotykały się orły trzech monarchów", to znaczy stykały się granice trzech zaborów. Prawdopodobnie znał język polski i z powodów zawodowych wędrował po kraju. Pisze, że w kilku miastach spotkał filatelistów i charakteryzowali się oni dobrą znajomością przedmiotu. Odnotował również, że Polacy w szczególny sposób odnoszą się do tego hobby, to znaczy z umiarkowanym zapałem, bowiem preferują myślistwo. Zauważył również nadmierną skłonność do używania alkoholu.

Jeszcze wcześniej od R. Wagnera obecność filatelistów na naszych ziemiach zaobserwował Samuel Koprowski, członek Krakowskiego Klubu Filatelistów i autor pierwszej rzetelnej filatelistycznie publikacji o emisji "Polski nr 1". Z odległego Podola w Galicji jeździł do Warszawy, gdzie miał zaprzyjaźnionych zbieraczy, a m. in. jedynego znanego mu posiadacza w środowisku petersburskiej całości pocztowej z 1858 r. z wydrukowanym znakiem opłaty.

Polscy kolekcjonerzy, jak wiadomo, nie mogli utworzyć własnej, zorganizowanej grupy, przeto różnymi sposobami wchodzili w skład klubów w krajach sąsiednich.

Przedstawmy bohatera jubileuszowego wydarzenia. Tym razem wypadnie zaprezentować dwóch bohaterów, bowiem jest nim Rowland Hill, twórca i realizator reformy pocztowej oraz jego twór - znaczki pocztowe, które ze względu na rolę, jaka przypadła im w światku zbieraczy trzeba uznać nie tyle za przedmiot, co podmiot zorganizowanego ruchu filatelistycznego. Zarówno bohater, jak i jego produkt, są bogato reprezentowane w obszernej literaturze przedmiotu. W każdym podręczniku, w każdym informatorze z historii poczty, znaczka i filatelistyki znajduje się opowieść o omawianym w tym tekście wydarzeniu. Dlatego poprzestanę na najbardziej lakonicznej z możliwych informacji zawartej w polskiej Encyklopedii Filatelistyki. Przedtem krótkie wprowadzenie. Wielka Brytania w XIX w. była światowym mocarstwem kolonialnym (co ma do dzisiaj swoje reperkusje filatelistyczne, bowiem o palmę pierwszeństwa na pozycji najsłynniejszych znaczków obok pierworodnych ubiegają się również mauritius i gujana). W poprzednim wieku przeszła rewolucję przemysłową. Rozwijała się w dużym tempie. Potrzeby komunikacyjne były ogromne i instytucje pocztowe dławiły się w rozbudowanych operacjach związanych z przyjmowaniem korespondencji. Każdą przesyłkę trzeba było zważyć, zmierzyć, wyliczyć opłatę, odnotować na przesyłce i zewidencjonować w rejestrach. A każdy klient musiał zawędrować do urzędu pocztowego i mitrężyć czas niezbędny dla dokonania operacji uregulowania należności.

Pomysł R. Hilla sprowadzał się do dwóch prostych zabiegów: 1. Wprowadzenie jednolitej niskiej opłaty za przesyłkę niezależnie od odległości; 2. Zaproponował wydanie miniaturowych odcinków papieru dostosowanych do użycia na niewielkich listach, które to odcinki wykupowane w dowolnym czasie i dowolnej ilości, następnie w miarę potrzeby naklejane na listy stanowiłyby formę i dowód opłaty za przesyłkę.

Rozwiązanie okazało się korzystne. Racjonalizator został odpowiednio nagrodzony. Otrzymał Order Łaźni, tytuł baroneta, wysoką nagrodę finansową, a w końcu wystawiono mu pomnik. Pochowano go na "angielskim Wawelu", w opactwie Westminster. Parlament angielski przyjął projekt R. Hilla i znaczki, jako forma opłaty pocztowej, zostały wprowadzone do użycia. Cytuję za Encyklopedią Filatelistyki: "Czarna jednopensówka, potoczna nazwa jednego z pierwszych znaczków świata, wprowadzonego do obiegu w Wielkiej Brytanii 6 V 1840, drukowanego w kolorze czarnym z podobizną królowej Wiktorii… Każde pole w arkuszu oznaczone jest literami w dolnych narożnikach...". Podobna informacja dotyczy drugiego znaczka, to jest niebieskiej dwupensówki.

Obecny tekst powstaje po upływie 180 lat od omawianych wydarzeń, a więc z takiego dystansu czasu, że przedstawione wydarzenia nie tylko zdążyły spowszechnieć, ale też uległy swoistej petryfikacji i stały się codziennością, a więc przestały być zauważalne. Przypomnienie ich nasuwa refleksje i pytania, jakie reakcje społeczne one wywołały.

Pierwsze pytanie, które mnie intryguje, dotyczy owego rozmieszczenia w ustalonym porządku liter w dolnych narożnikach znaczków. Nie trafiłem na wyjaśnienie, a sam nie potrafię znaleźć przekonującego wyjaśnienia. Warto wiedzieć, jeśli jest znane. Wiadomo natomiast, że to rozwiązanie miało lub ma nadal wpływ na zainteresowania kolekcjonerskie. Znaleźli się zbieracze, którzy usiłowali skompletować pierwsze znaczki według pełnego porządku oznaczeń literowych. Nie wiadomo, czy im się to udało. Ale przecież ten motyw na pewno nie inspirował autora projektu znaczków. Natomiast przypomina podobne zainteresowanie kolekcjonerskie na polskim gruncie, chociaż w innej wersji. Wł. Rachmanow usiłował skompletować "Polskę nr 1" unieważnioną na listach kolejnymi stemplami numerowymi, których było ponad 300. Miał pecha, ale był upartym zbieraczem. Wyzwanie podjął dwukrotnie. W pierwszej rundzie zebrał ponad 270 egzemplarzy, ale pożar zniszczył kolekcję. Podjął próbę ponownie i ponoć osiągnął zbliżony rezultat, jak za pierwszym razem.

Powracam do pensówek. Kolejna uwaga: pierwsze znaczki ukazały się bez nazwy kraju. I to jest zrozumiałe. Nikt zapewne nie pomyślał o państwowej identyfikacji znaczków, bowiem nie było możliwości na wystąpienie jakichkolwiek nieporozumień. Jednakże to się wkrótce zmieniło, gdy kolejne poczty krajowe przystąpiły do emitowania znaczków. Wielka Brytania nie zareagowała żadną zmianą w wizerunku własnego produktu. Traktuję to jako drobny przyczynek do angielskiej cechy "splendid isolation", a poczucie przewagi jako rezultat precedensu daje im przekonywujące uzasadnienie.

Kolejna cecha pierwszych znaczków – podobizna królowej Wiktorii jako motyw ilustracyjny niesie dwojakie, dwutorowe skutki. Godny pomysł dowodzący, że reformator zdawał sobie sprawę z wysokiej rangi wydarzenia. Potwierdza też powszechną wiedzę o przywiązaniu Brytyjczyków do monarchii i szacunku jaki żywią wobec swoich najwyższych przedstawicieli.

Można przyjąć, że akceptacja brytyjskich decydentów dla ilustracyjnej tematyki znaków opłaty została przyjęta jako trop, jako kanon dla przyszłych emiterów znaków opłaty pocztowej z kolejnych krajów. Otóż znaczki pierwszych emisji z wielu krajów przedstawiają na ilustracjach głowy państw lub godła narodowe. A więc najważniejsze symbole państwowe lub narodowe. Z tej zasady emisyjnej wynikają nieprzewidywalne, acz bardzo korzystne konsekwencje dla poczt i filatelistyki. W wielu krajach, szczególnie położonych w strefach odległych od Europy, do rangi godła, herbu, wyobrażenia narodowego dobiły się motywy stanowiące symbole istotne dla ekonomicznej egzystencji danego kraju lub obrazujące siłę i hart żywotny narodu, a więc np. produkty upraw rolnych (banany), zwierzęta (słonie, lwy, ptaki), pejzaże przyciągające turystów (malownicze plaże z równie atrakcyjnymi wizerunkami tubylców). Dla odbiorców w Europie korespondencja opatrzona tak urozmaiconymi znaczkami budziła przemożone zainteresowanie egzotyką i powiększała szeregi zbieraczy. Nie twierdzę, że to było jedyne źródło rozbudowy tematyki emitowanych znaczków we wszystkich innych krajach, łącznie z Wielką Brytanią, ale zapewne zostało zauważone i przewidywane w planach emisyjnych.

Jest też drugie spojrzenie związane z podobizną monarchy na każdym, dosłownie każdym, znaczku brytyjskim. Wielka Brytania utrzymuje tę zasadę, bez wyjątku, od 180 lat. A w tym okresie programy emisyjne przeszły ogromną ewolucję i to w każdej wersji: drukarskiej, technicznej, artystycznej, kolorystycznej i tematycznej. Bez przesady można ocenić, że ilość tematów i motywów ilustracyjnych obecnych na znaczkach idzie w tysiące. To samo występuje na znaczkach brytyjskich. Znajdujemy na nich motywy, których umieszczenie obok podobizny monarchy mogło być rażące i budzące sprzeciw. Ale o takich problemach się nie słyszało. W dużej mierze wyjaśnia ten dylemat ogląd konkretnych znaczków. Projektanci taktownie rozwiązują graficznie problem minimalizując przewidywane dysonanse. Sądzę, że wchodzi w grę jeszcze jeden czynnik. Drugim środkiem łagodzącym ewentualne frustracje jest rozsądek Brytyjczyków, którzy ważą pożytki wynikające z rezultatów uzyskiwanych z łączenia honorów z praktycznymi korzyściami.

R. Hill i zapewne całe grono zaangażowane w reformę musieli rozważać, jak wizualnie powinien się prezentować dokument opłaty. W zupełności wystarczyłoby podanie wysokości opłaty. Zapewne brali także pod uwagę takie pomysły, które wzmacniałyby zaufanie odbiorców, bo jak wiadomo nowości z reguły budzą niepokój. Wybrali bardzo dobrze. Wizerunek królowej spełniał dwa warunki: budził zaufanie i dostarczał satysfakcji ilustracyjnej. Przekonuje o tym przyjazne od początku przyjęcie znaczków.

Co prawda z pozycji dzisiejszych przyzwyczajeń może budzić zdziwienie skromny wizerunek znaczka i niepozorna kolorystyka. Jednakże ówczesnych odbiorców w pełni to satysfakcjonowało. Potwierdzenie tego poglądu znajdujemy niemal natychmiast. Wraz ze znaczkami została wydana koperta Mulready’ego (malarz, członek Akademii Sztuk Pięknych, otrzymał pierwszą nagrodę za ten projekt), bardzo bogato ilustrowana symbolami, figurami i przedmiotami. I cóż się dzieje? Cytuję za Encyklopedią Filatelistyczną:

"Koperta Mulready'ego (...) wprowadzona oficjalnie 6 V 1840 (...) do obiegu pocztowego (...) [była] ostro krytykowana ze względów artystycznych" . Nie podobała się, była zbyt przeładowana ornamentyką. Zaniechano jej emitowania, co nie przeszkadza, że do dzisiaj jest ceniona i nadal poszukiwana przez filatelistów, głównie tematyków, bowiem bogactwo przedstawionych motywów kwalifikuje ją do różnych zbiorów tematycznych.

Kolejna refleksja. Jakie czynniki spowodowały, że pocztowe znaki opłaty uzyskały szczególną siłę przyciągania? Wszak znaczek opłaty jest doraźnym znakiem użytkowym. Po wykorzystaniu przestaje być przydatny. A rzeczywistość jest inna. Zbiera się znaczki czyste i zużyte we wszystkich występujących formach i proporcjach wydawniczych. Ukształtował się światowy ruch zbieraczy. Uzyskał niespotykany w porównaniu z pozostałymi rodzajami zainteresowań hobbystycznych stopień samoorganizacji, rozbudowy infrastruktury na własne potrzeby i przygotowania kadr dla obsługi wysoce wyspecjalizowanych zadań. I właściwie nie wiemy jakie są źródła naszego dotychczasowego sukcesu. Nie ma tego rodzaju badań. W umiarkowanym zakresie prowadzone były badania sprawdzające wpływ filatelistyki na osobowość zbieraczy, głównie w środowisku młodzieżowym, a dotyczyły terapeutyki i wpływu na poszerzanie wiedzy. Jest stosunkowo rozlega publicystyka na temat motywów przyciągających do zbieractwa, ale od tego się zaczyna i na tym kończy. Badań nie było.

Rejestr ilości poczt, które wprowadziły emisję znaczków pocztowych w kolejnych dekadach:








Rok lub dekadaIlośćRok lub dekadaIlośćRok lub dekadaIlość
184011881-90341931-4012
1843-50191891-1900251941-5021
1851-60641901-10231951-6026
1861-70391911-20321961-7023
1871-80301921-30221971-8018
1981-905

Polski Związek Filatelistów w szczególny sposób wyraził swoje uznanie dla zasług reformatora poczty. Dla osób i instytucji pozafilatelistycznych odnoszących się życzliwie wobec filatelistów i udzielających im wsparcia ustanowił wyróżnienie - medal im. Rowlanda Hilla.

Zygmunt Janik

P.S. Koronawirus uniemożliwił mi dostęp do źródeł. Pod ręką mam wyłącznie Encyklopedię filatelistyki.
facebookDrukuj

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.